Nasze umiejętności w kwestii stolarki były żadne, ale chcieć - to móc.
W moim maleńkim pokoju bardzo brakowało mi małego stolika na dwie filiżanki kawy.
Więc zaprojektowałam mebelek, a w tym mam trochę praktyki. To stolik połączony z dwoma półeczkami na książki, czasopisma.
Potem w pewnym sklepie zakupiliśmy proste, sosnowe deski, które docięto nam do potrzebnych wymiarów.Wybrałam kolor farby - boski "pastelowy pomarańcz".
Zostało nam tylko wziąć się do pracy.
Szlifowanie papierem ściernym, malowanie, klejenie, skręcanie.
Więc cóż nam pozostało.
Rozkręciliśmy i z powrotem do przycinania (zmniejszyliśmy wysokość górnej półki), klejenia, skręcania. Dołożyliśmy też tylną, białą ściankę dla wzmocnienia.
I ....szok.
Stolik stoi jak murowany, rozjaśnia pokój swoim energetycznym kolorkiem.
Duma nas rozpiera, ale co tam.....
Teraz nabraliśmy ochoty na jeszcze.