Są praktyczne, w różnych fasonach, różnych marek.
Wybór duży, ale są cholernie drogie.
Usiadłam, policzyłam, przeliczyłam i na czysto
zaoszczędziłam 100 zł.
To chyba dużo.
Zakupiłam materiał odporny na wodę i oleje. Dodatki w
postaci pasków parcianych 3 cm i 5 cm szerokości oraz 3 szt. plastikowych
klamer do mocowania i ściągania paska. Zamki miałam.
Wymierzyłam, zrobiłam formę.
Potem powstała czerwona aplikacja na boczną, zewnętrzną
kieszeń.
Pozszywałam. Dodatkowo uszyłam wkładkę usztywniającą spód
torby.
I usłyszałam:
- Biorę jutro na trening.
- Ok.
Na drugi dzień po treningu muay thai usłyszałam:
- Koledzy pytali, gdzie kupiłem torbę.
Nic nie powiedziałam, ale serce mi się radowało.
Do świąt dwa tygodnie, a ja o torbach, ale mam wam tyle do pokazania. Potem nie będzie kiedy.