MENU

16 maja 2019

Na zakręcie

Zanim zaproszę Was,
do przeczytania wpisu,
chciałabym, abyście usiedli wygodnie.

Przygotowałam "słuchowisko"
włącz i 


Każdy z nas wie,
dokąd zmierza jego droga;
do końca życia.
Prosta prawda od narodzin,
a tak często zapominana,
odtrącana, odsuwana w głąb pamięci
lub wymazywana.
Nie da się ukryć:
rodzimy się, aby umrzeć.

Nasze życie, tu na ziemi
to pokonywanie kolejnych zakrętów.
Nie wiemy, co się za nimi kryje.
Nie wiemy, pod jakim kątem musimy je pokonać.
Czy jak zwolnimy będzie łatwiej, czy trudniej.
To budzi w nas lęk.
Wszystko co nowe, nieznane,
powoduje uczucie niepokoju.
I to jest normalne.
Tak powinno być.
Tylko głupiec niczego się nie lęka.

U jednych ten lęk powoduje paraliż.
Niemożność podjęcia jakichkolwiek decyzji.
U innych wręcz przeciwnie.
Lęk to bodziec do działania,
do skupienia,
do pokonywania przeszkód.

W życiu miałam już kilka ostrych zakrętów.
I mimo lęku, niepewności, czy sobie poradzę,
jakoś dawałam radę.

Pierwszy zakręt:
praca, tuż po maturze,
z dala od rodziców.
Nieopierzona, zakompleksiona,
nieufna dziewczynka w wielkim mieście.
Krok za krokiem pokonywałam 
lęk przed odtrąceniem,
lęk przed uznaniem mnie za wieśniarę, bidulę.

Jednak poczucie własnej wartości
udało się podnieść o szczebel wyżej dopiero po 40-stce.
Tak, tak, wciąż mam z tym problem.
Wciąż pracuję nad sobą.

Okazało się, że tamten zakręt to pryszcz,
bo najtrudniejszym krokiem,
który podejmowałam w życiu,
było uwolnienie się od współuzależnienia.
Trzeba o tym wspomnieć, 
bo to jest trauma i ból.
Moje ja, mojego ego, moje życie
rozpadło się na miliony okruszków.
I nie udało się ich posklejać.
Rozpad rodziny, to dla mnie porażka.
I nic tego nie zmieni.

Tak wiele osób cierpi,
współuzależnia się
jako żony/mężowie, 
matki/ojcowie, 
pracownice/pracownicy,
jako dzieci, wnuki.

Warto walczyć o siebie,
mimo wielu strat.
Jeśli nie radzisz sobie z tym,
zgłoś się do poradni,
pogadaj z kimś serdecznym,
napisz..... do mnie.

Ale nie oczekuj od nikogo,
że poda Ci receptę na życie.
To Twoje życie.
I tylko Ty możesz je kształtować.
Nikt nie ma prawa mówić Ci,
co masz robić.
Może tylko zachęcić Cię do działania.
Wskazać drogi, możliwości.
Podać pomocną dłoń.

I nigdy nie daj sobie wmówić,
że coś musisz.
Nie musisz, możesz tylko chcieć,
a to już sukces.

Przede mną kolejny zakręt.
Tym trudniejszy do pokonania,
bo jestem już starsza, słabsza fizycznie.
Mam nadzieję, że wyjdę zwycięsko,
w moim poczuciu własnej godności
i szczęścia.

A teraz pomyśl,
czy zauważyłaś/eś różnicę
między słowem mówionym, a pisanym?
Proszę napisz w komentarzu swoje odczucia,
podziel się refleksją
lub napisz majla.
To dla mnie bardzo ważne.

16 komentarzy:

  1. Elu, pięknie to przeczytałaś! Prawie się popłakałam na koniec!
    Faktycznie słowo mówione oddziałuje inaczej na emocje.
    Piękny tekst i piękny wpis. Przyznawanie się do zakrętów jest teraz takie nie modne. Media społecznościowe wytworzyły bańkę w której wszyscy są piękni, młodzi, odnoszą sukcesy i nic im nie brakuje. Sami też potrafimy się tak zaciukać w swoich dramatach, że nie widzimy często iż obok może być ktoś, kto potrzebuje wsparcia i pomocy bardziej od nas. A nasze kłopoty przy jego problemach mogą wydawać się śmieszne.
    Dziękuję, że jesteś, że blogujesz, że tworzysz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję, że jesteś Ty i wiele innych dziewczyn.
      Dziękuję za ten piękny komentarz, za odwagę, aby napisać

      Usuń
  2. Jesteś Niesamowita........pokonasz ten kolejny zakręt, moja córka mówi .....to co Nas nie zabije to WZMOCNI.......przytulam Dusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe już bym dawno nie żyła, gdybym się poddała
      dziękuję Dusiu, mam jeszcze tyle rzeczy do dokonania
      To nie jest łatwe, to przybija, dołuje, zasmuca, ale nie dam zabić w sercu tej mojej naiwności w drugiego człowieka, wiary w lepsze jutro.
      niewiele mi do szczęścia potrzeba, więc musi się udać!!!!
      przytulam ogromniaście i dziękuję za każdy Twój telefon do mnie, Twój śmiech stawia mnie na nogi

      Usuń
  3. Oj Elu... Masz magiczny głos i wspaniale intonujesz. Niesamowicie się tego słuchało.
    Wiesz, każdy ma zakręty i wielu się na nich wykłada, ale wielu wychodzi na prostą, a inny cały czas zakręcają w rożne strony bo ne wiedzą, że można jechać inaczej. Każdy ma swoja lekcję do przerobienia w tym życiu i każdy powinien wziąć odpowiedzialność za swoje życie. To jest bardzo ale to bardzo trudne, zwłaszcza jak nikt z bliskich nie pokazał że tak można.
    Temat rzeka... a nawet jak kosmos.
    Nie wiem z jakim zakrętem się zmagasz, ale wiedz, że mocno cię wspieram. I przesyłam dobrą uzdrawiającą, odżywczą energię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Luna dziękuje, magicznie się poczułam.
      Niestety temat zerka, ale trzeba o tym mówić, bo jak wspomniała Emi, wykreowaliśmy sztuczny świat, który tak naprawdę nie istnieje.
      Jak każdy zmagam się ....ale to mój krzyż i tyko ja go mogę ponieść. jednak wsparcie jakie dostaję to dar więc dziękuję :))

      Usuń
  4. Elu Jesteś wspaniała!!! Trzymam za Ciebie kciuki aby wszystkie Twoje problemy rozwiązały się i wreszcie zaświeciło słońce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beaciu, u mnie zawsze świeci słonko, nawet jak jest za chmurami, bo stres i lęk nie ogarną mnie. buzialki ślę ogromniaste i dziękuję Ci za WSZYSTKO

      Usuń
  5. Krzyż który każdy jakiś nosi.Droga którą pójść? nie ma żadnej innej dla mnie, chyba że w jakimś zakładzie wyląduję, ciężko ze ślubnym który ma napady, jak jest tydzień spokoju to jest cudownie.wszystkiego dobrego życzę Eluniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie tacy ludzie jak Ty Urszulko, silni i pełni pokory wobec życia, wskazują mi drogę. Drogą ciężką, ale pełną miłości. Mogę tylko się domyślać, jak czasem Ci ciężko, i gdybym była bliżej...to pewnie bym przy tobie czasem posiedziała....w ciszy. Przytulam Cie najmocniej jak potrafię. I nie marudzę!!!!! idę wyciskać życie dalej.

      Usuń
  6. I teraz nie wiem, czy temat was przeraził, czy nie weszliście; o
    bo liczyłam na większą ilość szczerych komentarzy
    Nie ważne czy na tak, czy na nie....
    oki daję wam jeszcze czas - ale to dla mnie ważne, żeby znać opinie innych.
    Nie musisz pisać tutaj, jeśli masz jakiekolwiek obawy, napisz na maila (przez formularz kontaktowy prawa szpalta)
    Możesz to zrobić nawet incognito, ale szczerze

    OdpowiedzUsuń
  7. Elu, trzymam kciuki za zwycięskie pokonanie tego zakrętu! Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz rację, że "rodzimy się, aby umrzeć", ale chyba mało kto o tym pamięta (chociaż to przecież oczywistość), mało kto w ogóle o tym myśli. Sama byłam lekko zdziwiona, kiedy przeczytałam te słowa i dotarł do mnie ich sens :)
    (Bo najpierw przeczytałam, a potem posłuchałam - ja akurat jestem fanką słowa pisanego:))
    Podpisuję się pod poprzednimi komentarzami, że masz piękny "radiowy" głos ♥
    Na pewno pokonasz ten kolejny zakręt, jak każdy do tej pory - trzymam kciuki, żeby wszystko pomyślnie się ułożyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, pięknie dziękuje
      och racja, że zapominamy, gnamy przez te życie, gnamy na fortuną, a potem ciach i koniec. - jedyna sprawiedliwość na świecie, dla każdego bez względu na wiarę, majętność

      Usuń

"... a czasem się do mnie uśmiechniesz
Znikną smutki szaro – niebieskie
Stoisz w progu i słońce masz w oczach,
Więc dziękuję Ci za to, że jesteś."
- Czesław Miłosz

Zapraszam ponownie i pozdrawiam
Ela