MENU

15 maja 2016

Aranżacja wnętrz: A co, jak nie moje?

http://kaboompics.com/

Pewnie tak jak ja, uwielbiacie zaglądać na blogi wnętrzarskie. Sama lubię aranżować, zmieniać, przestawiać. Ale...  No właśnie. Dobrze pisać, gdy ma się metry do zagospodarowania. Przestrzeń. I gdy się jest tego właścicielem. Wtedy pokazywanie aranżacji wnętrz jest takie cudne, bogate, urozmaicone.

A co, jak nie moje? Nie moje, wynajęte. Wiele osób tak teraz ma. Poszukujemy swojego miejsca na ziemi, pracy. Zmieniamy miejsca zamieszkania podążając za miłością lub od niej uciekamy.  Samo życie.


Ja mam maleńki kawałek podłogi niecałe 32 m2, które dzielę z dwoma dorosłymi synami. Czy nie czas, aby byli na swoim? A pewnie tak. I oni, i ja - tego byśmy chcieli. Ale jak.....

No więc ta nasza prywatna przestrzeń zaciera się. Na szczęście oni postanowili, że jedyny zamykany pokój będzie mój. Kochani. Więc tam się mogę "wyżyć" twórczo, w moim kąciku, bo aranżacyjne szaleję po całej olbrzymiej hehe przestrzeni domowej.

Okazuje się, że wynajęte, nie znaczy wcale: obce, zimne, czyjeś. Dom jest tam, gdzie nasze serce. Gdzie nasza miłość. Nasza pasja. Trafiłam na najlepszych właścicieli, którzy przy podpisaniu umowy wynajmu powiedzieli:
- Pani Elu to jest teraz Wasz azyl, Wasz dom!

I jest - uwierzcie!
Malowanie ścian, wbijanie kołków - nie ma problemu. Tworzymy w trójkę nasze wnętrze. Jest pełne miłości, magii, zapachów pieczonego ciasta i chleba. Stołu pełnego nalepionych pierogów. Wciąż brakujących łyżeczek, za to w nadmiarze pustych butelek po wodzie.


Nie nasze, a ileż w tym maleńkim mieszkaniu nas!

Czy łatwo jest tak zaaranżować M1, aby każdy miał swój mały kawałek przestrzeni? No nie łatwo. Wielu z nas to chomiki. Wciąż wydaje się nam, że brakuje nam tego i tamtego. Też tak mam, a jednak umiem ograniczać ilość przedmiotów. Mimo, że wciąż mam coś nowego, coś co przerobiłam, stworzyłam, to nie mam problemu, aby pozbyć się rzeczy, szczególnie tych, które mi się opatrzyły, a innych zachwyciły. Idą w świat ciesząc innych.
Nie bójmy się zmian, w życiu, w domu. Zmiana nie oznacza końca, wyznacza nam nowy cel, kierunek. Zmiany w domu pozwalają spojrzeć z innej perspektywy na życie. Ciągle te same ustawienia, dodatki - to marazm, to nuda. 

22 komentarze:

  1. Elu, tylko się cieszyć, że trafiłaś na tak wspaniałych ludzi. My jak wynajmowaliśmy, to też usłyszeliśmy, że nie ma problemu, jakbyśmy chcieli przemalować ściany, meble przestawić. Obecnie... hmm. No cóż zazdroszczę ci tej swobody w nieswoim domu. Widzimy się, to pogadamy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się razem z Tobą, że masz ten kącik, bezpieczny i niemal "Twój".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niemal Luna, a szkoda, że nie całkiem, bo tak nam tu dobrze

      Usuń
  3. Elu, przez ten post jesteś mi bliższa. dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgoś- no babo.... nie mocz mi oczu. Przytulam jak coś pisz pogadamy przez telefon

      Usuń
    2. Napisz do mnie na email, wymienimy się numerami: m. gotowka@o2.pl

      Usuń
  4. Samo życie, ale jak pięknie to opisałaś! Akurat potrzebowałam takiego wpisu właśnie w tym momencie, dodaje skrzydeł, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniś, aż tak trafiłam? Glowa do góry, uśmiech na twarz. Smutki sio. Ma być dobrze!

      Usuń
  5. Wspaniale napisane. Też powinnam mieć takie podejście. A jednak do wszystkiego się przywiazuję i tak trudno jest mi rozstać się z każdym przedmiotem. Powinnam codziennie czytać to co napisałaś pod koniec. Może bym się czegoś w końcu nauczyła i zmieniła postępowanie. A tak wszystko bez sensu gromadzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anitko nie wiem, ale nie gromadź. Wiem, zawsze tak jest, że leży, kurzy się, a jak wyrzucimy to zaraz okaże się, że potrzebne. Jednak można wtedy pomyśleć o innym rozwiązaniu. Przedmioty z nami nie pójdą dalej, pieszo do nieba trzeba.

      Usuń
  6. no i nic dodać nic ująć Eluś ! pięknie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Elu wspaniały post!!!! Tyle w nim optymizmu i pozytywnych emocji ;0
    My z mężem i córką przez 8 lat tułaliśmy się po wynajmowanych kawalerkach. W końcu mamy swoje wymarzone M3 .Myaślałam-boniu tyle lat mieściliśmy się w kawalerkach to to nasze nowe M3 będzie rajem :0 No i jest nie mam co narzekać ale wiadomo- w miarę jedzenia... Marzy mi się oczywiście mały domek ale to raczej tylko marzenie :) Przestrzeń jaka by nie była wokół nas,może być przytulna i sprawiać,że będziemy w niej szczęśliwi.Wszystko zależy od nas samych :) Buźka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią: Apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale potem...wielkie brzuchy. hehe a w życiu wiele walizek, pudełek. Większość z nich to zbędny bagaż. Ale domku życzę z serca, bo sama chciałbym taki mały, przycupnięty. Otulający nas ścianami i dachem jak kwoka.

      Usuń
  8. Oj tak każdy potrzebuje kawałka swojego miejsca na ziemie... I wcale nie o metraże tu chodzi. Cudownie, że tworzysz tę swoja przestrzeń na miarę swoich potrzeb i możliwości, że Ci się ciągle chce. Podziwiam Cię. Jestem pewna, że przyjdzie kiedyś ten dzień... A zmiany sa potrzebne, ale też są albo bywaja niezwykle stresujące. Czasem pozornie łatwiej jest tkwić w czymś może mało fajnym, ale znanym niż kruszyć mury. Strach przed zmianą i tym co ona niesie za sobą blokuje dezycje o podrózy w nowe, nieznane... Dużo słonka dla Ciebie Elu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Kasiu, no tak zmiana to stres, to lęk, ale czasem strach ma wielkie oczy. A co, co było nieznane, okazuje się wręcz bajkowe.

      Usuń
  9. Pięknie Eluś przytulnie u Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Eluniu, Ty masz "wielkie" mieszkanie, dziewczyna mojego syna dostała od rodziców mieszkanie i po remoncie przeprowadzają się tam. A tego mieszkania jest całe 15 m kwadratowych, razem z łazienką. Normalnie szał, ale fakt, radość ogromna bo będą na swoim. Podziwiam Cię, że tak świetnie urządziłaś ten Wasz azyl. Lubię 'zaglądać" do Ciebie, co zrobiłaś nowego, co przestawiłaś, co dostawiłaś. Trzymaj tak dalej i prześlij mi trochę swojego optymizmu :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. To jest prawda, zaaranżować można każdą przestrzeń swoją wizją danego miejsca, tak,że Twoje 32 m, to wcale nie mało, tez kiedys miałam własnie tyle i dbałam o kazdy kąt, gratuluje pozytywnego myslenia i ciekawych dekoracji:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie napisane. Ja również mam swój mały kącik w pokoju sypialnym, bo niestety miejsca w domu zawsze jest za mało. Najważniejsze, że masz możliwość urządzania mieszkanka po swojemu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

DZIEKUJĘ ZA ODWIEDZINY
Zapraszam ponownie