MENU

14 marca 2017

Nr 27/03/2017: Jak to jest być biznesmenką


Nijak.
Szczerze to nie odczuwam jakiś wielkich zmian, oprócz tego, że:
  • jestem ciągle zmęczona
  • mam wieczny niedoczas
  • niedosypiam
  • nie odpoczywam
  • budzę się w nocy, czy ZUS opłacony
  • uzupełniam KPiR i myślę po co to
  • więcej wydaję niż zarabiam
  • wyję, bo nic mi nie idzie, a miało być tak pięknie
  • wciąż się uczę nowych rzeczy
  • wypełniam papierki, które są po nic
  • zapisuję pomysły, bo może kiedyś
  • każdego dnia z rana mówię "będzie ok"
  • każdego wieczoru płaczę do poduszki
  • mówię, że już likwiduję tę działalność, bo inni sobie bez firmy sprzedają i nic sobie z tego nie robią, a ja muszę ZUS, podatek
  • chcę reklamy, nie mam kasy
  • kupuje towar, bo może komuś, coś, kiedyś
Wciąż nie wierzę, że firma działa, chociaż  jak widać, to raczej zabawa w wydawanie pieniędzy, a nie biznes z zarabianiem.

Mam się skupić i ukierunkować. 
Mam się wyspecjalizować.
OK
TYLKO W CZYM???
Oto jest pytanie!

W lipcu idę na jarmark, bo spodobało się Elci.
Wiosna idzie, będę na moim targu raz w miesiącu.

Wydzwaniam do koleżanek i marudzę im.
Zadzwoniłabym do  samego Boga, żeby mi dał znać, co dalej.

No nijak widzicie. Nieciekawe to życie biznesELKI, nuda i tyle.

13 komentarzy:

  1. no można wszystko powiedzieć o własnej działalności, ale na pewno nie to, że to nuda,.... to harówa od rana do wieczora, i to 7 dni w tygodniu Elu.... dokonujemy wyborów, ponosimy konsekwencje... z autopsji : czasem też mam cholernie dosyć, ale czasem jest fajnie ;-), na co dzień nerw, wkurw, i to wszystko co napisałaś powyżej, ale wiesz... tylko my możemy coś zmienić... daj sobie trochę czasu i odpocznij.... wiosna przyniesie rozwiązania :) ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu czas daję do końca sierpnia, a co potem - zobaczę
      najgorsze jest to, że zaczynam zdrowotnie podupadać i tu jest problem

      Usuń
  2. Elu, zmartwiłas mnie tym wyznaniem....myslałam,że Twój biznes sie fajnie kręci, załozyłaś sklepik...masz pomysły...a tu sporo zmartwień.....ja czasami myslę rzucic stałą pracę i zabrac sie za rekodzieło, zwłaszcza szycie mnie kręci....ale widzę,że chyba to ryzykowne.....a próbujesz na FB, podobno tam wszyscy teraz sie skupiaja i porozumiewają, jest tyle grup róznych......sama nie wiem co Ci doradzić. Najważniejsze nie upadaj na duchu tylko próbuj się zmierzyc z tym wszystkim, z serca życze Ci pomyslnego zwrotu sytuacji ♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze - może ja nieudolna jakaś, ale bez wsparcia finansowego, na np. reklamę, niewiele się zdziała. Sklepik też tylko do sierpnia, po potem opłaty będą ponad moje możliwości.
      Co dalej? Nie wiem, ale pracując na etacie i prowadząc firmę - nie nastawiałam się na kokosy.
      Powtarzam, to może tylko ja taka dupa!
      Jak słucham inne dziewczyny - to sam miód: dają radę ze wszystkim i są przy tym piękne. BOHATERKI ech
      konkurencja duża, a czasem taka nieuczciwa, ale cóż wolny kraj

      Usuń
    2. Wydaje mi sie ,że raczej rynek jest zawalony produktami i najlepiej byłoby znaleźć coś niszowego i tworzyć....ale co?? Poza tym nie kazdy sie przyzna,że cienko idzie, do tego trzeba mieć odwage cywilną i szczerość. Mam nadzieję,że ten sierpień się okaże owocny a nie okropny...całusy Elu:)

      Usuń
  3. Elu, życzę Ci powodzenia i mam nadzieję, że będzie tylko lepiej.
    Pozdrawiam cieplutko i wiosennie

    OdpowiedzUsuń
  4. I dlatego ja się nie nadaję na biznesmenkę...;) Też czasem płaczę w poduszkę jak patrzę swoją urzędniczą pensję i listę rachunków do zapłacenia. A do tego mam jeszcze kredyt we frankach na 30 lat :/ Ale przynajmniej weekendy mam wolne :P Trzeba żyć dalej i skupiać się na pozytywnych stronach życia :) Przytulam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carpediem, robisz coś z tym kredytem? Zajrzyj na bankowebezprawie.pl te kredyty mają szereg niezgodnych z prawem zapisów. Musimy walczyć z niegodziwością i oszustwem, bo inaczej będą spłacać jeszcze nasze dzieci i wnuki.

      Usuń
  5. Trzymam kciuki, żeby sie jednak udało. Mój mąż przez pierwsze półtora roku prowadzenia działalności wychodził poinżej zera. Było bardzo ciężko bo wiadomo jak wpływa na związek ciągły brak kasy. I cierpiała jego ambicja, że go baba utrzymuje i dyktuje, co można, a na co nie starczy. Ale teraz jest coraz lepiej. Więc głoa do góry i się nie poddawaj. I rzeczywiście, szukaj czegoś, czego u nas jeszcze nie ma, albo jest mało i wyspecjalizuj sie w tym. I na facebooka koniecznie wrzucaj. Wierzę, że Ci się uda!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ela trzymam kciuki. Wytrzymaj, bo najgorsze przyzwyczaić ludzi do swojej obecności i zniknąć. Rozmawiałam z dziewczyną która ma sklep decoupage i mówi że dokłada i...
    zaczęła robić szkolenia i ruszyło (mimo że wydawałoby się że decoupage to już każdy). Może pomyśl, może w Twojej branży szkolenia to dobry kierunek?

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam kciuki Elu, żeby się jednak udało. Początki zawsze są trudne. Niestety praca na swoim to ciężki kawałek chleba, widzę to po członkach mojej rodziny. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy w markecie można dostać wszystko, małe firmy mają trudności z przebiciem się. Nie trać nadziei. Słyszałam, że rząd chce wprowadzić zmiany podatkowe, znoszące Zus przy drobnej działalności. Pożyjemy, zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wchodząc myślałam, że przeczytam coś radosnego, o Twoich pozytywach w zw. z działalnością. Smutno mi się zrobiło, że jednak jest inaczej. Ale może jeszcze się rozkręci...

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie martw sie , chociaz to tak jakby ktos podcial Tobie skrzydla. Przykro mi,ze biznes ciezko sie kreci,ale mam nadzieje,ze klienci znajda sie. Mysl pozytywnie, stworz sobie wirtualizacje przed snem,ze sprzedajesz duzo rzeczy,ze jestes szczesliwa. Jesli w to uwierzysz - tak bedzie!!!

    OdpowiedzUsuń

DZIEKUJĘ ZA ODWIEDZINY
Zapraszam ponownie