MENU

03 października 2017

Nr 85/10/2017: Jarmark i moje refleksje

W sumie, na jarmark, zabrałam to, co już miałam naszyte, ze względu na czas, a raczej jego brak, na szycie nowych rzeczy. 
Obecnie w firmie, skupiłam się na realizacji zamówień, póki są, bo z nich mam kasę.
Na Jarmarku Jadwiżańskim byłam pierwszy raz. Potraktowałam to jako naukę; sprawdzę miejsce, jaki jest klimat, na jakiego klienta należy się nastawić.
 
A ponieważ planuję brać udział w jarmarkach, powoli kupuję potrzebny sprzęt. Jest już wieszak, stolik. Teraz kupiłam krzesełko, wędkarskie, małe, ale nie waży wiele. Dla mnie to ważne, bo nie mam auta. Muszę być mobilna dzięki komunikacji miejskiej i państwowej.

Wielka walizka na towar, plecak na dokumenty i jedzenie oraz..
No właśnie. Uszyłam wielką torbę, w którą spokojnie wkładam:
- blat od stolika,
- nóżki stolika,
- rozłożony, duży metalowy wieszak ,
- krzesło,
- obrus na stół,
 i jeszcze jest miejsce.

Torba o wymiarach 70x90 cm, z tkaniny obiciowej, w kolorze zielonej oliwki z wielką, zewnętrzna kieszenią w słoneczniki.



Jarmark dla mnie był męczący. Stałyśmy na skarpie. Stół na płaskim, my z całą resztą na stromiźnie. Nie dało się siedzieć. 
Tłumy ludzi, słowem - olbrzymie tłumy, sunące przed oczami w prawo i w lewo, wywołały ból głowy. 
Zysk prawie żaden, zwróciły się koszty dojazdu i opłaty za stoisko. Ale już wiem, że za rok będę lepiej przygotowana. Podejrzewam, co może być chodliwym towarem. Nauka nie poszła w las. Mam nadzieję.
Oto ja w obiektywie Magdy i moje skromne stoisko.

 

Uczę się biznesu, uczę się sprzedawania, jeżdżenia na jarmarki. Godzę pracę zawodową, z własną działalnością i z codziennym życiem. Przestałam się martwić, spinać, bo stres i nerwy rozwaliły mi zdrowie. Biorę to, co zsyła los i cieszę się, tym co mam.
Napiszcie mi proszę, jak Wy odnajdujecie się na takich imprezach? Czy trafiacie z towarem w gust klienta? 

19 komentarzy:

  1. Nie odpowiem Ci na pytanie bo nie mam pojęcia. Ale ciesze sie, że nabrałaś dystansu. Życze powodzenia na kolejnych.

    OdpowiedzUsuń
  2. i ja również stale Ci dopinguję Eluś!

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja nie dojechałam :-( następnym razem może się uda
    Powodzenia życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uuuu szkoda Dorotko, ale co się odwlecze..
      do następnego

      Usuń
  4. TORBA WYPAS!!
    A z jarmarkami jak mówiesz...trzeba pojeździć i wybrać "swoje" miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, w sumie to mój trzeci od roku, więc i tak jestem dumna, że nie siedzę, tylko próbuję.

      Usuń
  5. Torba wyjątkowa, organizer dla jarmarkujących. Stoisko małe ale bardzo efektowne. Mam tak blisko Kazimierz a nigdy nie odważyłam się brać udziału w jarmarku.

    OdpowiedzUsuń
  6. Anette nie ma czego się bać. Poznaje się fajnych ludzi. A kontakt z klientem bezpośredni to jest to, co lubię najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Elu, podziwiam Cię, naprawdę Cię podziwiam. Praca zawodowa, życie codzienne i działalność. Trzeba nie lada samozaparcia, żeby temu podołać. Kiedyś czytałam książkę "Milionerzy", parę postaci, którzy własną, ciężką pracą doszli na sam szczyt. Niczego nie odziedziczyli, poza trzymaniem się swoich planów, marzeń i nie poddawaniem się, choć początki były trudne. Brałam udział w paru zlotach organizowanych przez Deccorię i byłam cała szczęśliwa, bo udawało mi się nie tylko pokryć koszty wyjazdu ale i jeszcze zarobić. Nie były to typowe jarmarki, bo brały udział tylko Deccorianki......a przepraszam, raz był wstęp dla ludzi z zewnątrz, męczyły mnie jednak trochę te pytania, a po ile, a za ile, a czemu tyle....i odchodzili.....ale źle nie było. Powodzenia życzę Elu, bo robisz to co kochasz, a to z czasem przyniesie większe profity, tego Ci z całego serca życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak Ty - nie potrafi nikt. Dziękuję Wando, za postawienie do pionu, za dodanie wiary. Czasem mam dosyć, mowie, że koniec. Ale następny dzień, a ja znów idę.... krok za krokiem
      Dzięki takim osobom jak Ty, które we mnie wierzą.

      Usuń
  8. Kochana,podziwiam-przemieszczanie się komunikacją miejską z całym osprzętowaniem to nie lada wyzwanie!!!
    Ja byłam na kilku kiermaszach.Najlepiej,jesli chodzi o zarobek,wypadają te przed Bożym Narodzeniem :) Reszta ,tak jak piszesz- zwraca się jedynie koszt stoiska.
    Trzymam kciuki za powodzenie biznesu!!
    Pozdrawiam :)
    Klaudyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie Klaudynko, to był mój trzeci, dopiero trzeci jarmark, więc wszystko przede mną.
      Trzymaj kciuki i dziękuję, ja Tobie również życzę spełniania marzeń i sukcesów

      Usuń
  9. Elu, ciesze się,z Twoje pozytywnego nastawienia, które przyniesie na pewno efekty. Twoja torba jarmarkowa jest niesamowita: podziwiam,gratuluje i wyrazam wielkie uznanie....zwłaszcza dla Twojego samozaparcia i organizacji. Myslę,że wszsytko pójdzie po Twojej myśli, sukcesów:) Ja ,że nie mam bardzo z czym to na jarmarki nie jeżdżę, raz byłam na takiej wystawie "Pokaz co potrafisz" i pokazałam, zachwytów ochów i achów było wiele, kilka drobiazgów sprzedałam...ale podobało mi sie mimo wszystko...wpadne kiedys do Ciebie i postawie stolik obok:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Torbę chwaliłam na fb - jest naprawdę świetna :)
    O jarmarkach nic nie napiszę, nie mam zdania, bo nie bywam. Trzymam kciuki by z jarmarku na jarmark było lepiej.

    OdpowiedzUsuń

DZIEKUJĘ ZA ODWIEDZINY
Zapraszam ponownie