MENU

26 stycznia 2017

Nr 10/01/2017: Mój egoistyczny styczeń

Cześć.
Kończy się powoli styczeń, a wraz z nim nasze egoistyczne poczynania w tym miesiącu. Bardzo się cieszę, że kilka z Was dołączyło się do tej zabawy. Robimy coś dla siebie i tylko tyle.
Co ja w tym miesiącu zrobiłam dla siebie? Chyba pobiłam Was wszystkie.

  • Na początku wizyta do fryzjera i obcięłam włosy na boba.  Włosy sięgały już za ramiona, a ponieważ bardzo mi zaczęły wychodzić, stwierdziłam, że i tak na zimę, pod czapką, mogą być krótkie. Fryzurka świetna: myję włosy, idę spać, rano wstaje i w lusterku widzę uchachaną twarz hahaha 
  • Porobiłam sobie pazurki, tym razem sama, eksperymentowałem trochę z kolorami, czyli  jak zawsze kolor miętowo-turkusowy albo pastelowy beż. Prawda, że szaleństwo.
  • Raz zamówiłam sobie pizzę do pracy, bo ja na żadnej diecie nie jestem.
  • Kolejnym egoistycznym pomysłem było coś, co chodziło ze mną już od dawna, ale strasznie się tego bałam: kolejna półka w mojej pracowni. I wiecie co - sprawdziła się idealnie. Półka długa na 2 m, szeroka na 30 cm, do tego cztery pudła, w których trzymam wszystkie uszyte i posegregowane rzeczy, czyli poduszki, torby, obrusy, serwety, bieżniki, itp.
  • No i jeszcze jeden projekt. Ten też chodził za mną z dwa lata, aż w końcu się zmobilizowałam, kupiłam, syn zawiesił no i mam: sufitową suszarkę w łazience. Teraz już nie musimy biegać po naszych 33 m2 i zastanawiać się, gdzie postawić, żeby nie zawadzała. Więcej luzu, mniej biegania, przestawiania, spokój. Czemu ja to tak późno zrobiłam!!!

Ojej ale się rozpisałam. A to nie koniec haha
Spotkanie z dziewczynami w kawiarni Bema Cafe za Rogiem: herbata lub pyszna kawa i robótki. Tym razem nadrabiałam prace na drutach: szalik w kolorze ceglastym. Spotykamy się raz w miesiącu i - plotkujemy ile się da.

Macie jeszcze kilka dni do tego, żeby zrobić coś dla siebie. Do dziesiątego lutego zrobię zestawienie naszych styczniowych zmagań z egoizmem. 
A teraz zmykam, bo na sam koniec stycznia to dopiero egoistycznie postąpiłam: poszłam na L4. Niestety dopadła mnie paskudna grypa i męczę się z nią już od  niedzieli.

9 komentarzy:

  1. Brawo za egoizm, brawo za leczenie grypy w domu a nie w pracy !
    pozdrawiam i krótkiego chorowania życzę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale zaszalałaś, brawo, a tu jeszcze tyle miesięcy wyzwania :) Półka świetna, suszarka to super rozwiązanie (wiem co mówię, bo mam taką samą :)Dużo zdrówka życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Owocnie bardzo i tak trzymać. Fryzurka bardzo fajna, mam coś podobnego na głowie, tylko że od roku jestem blondynką. Półka w pracowni, jestem za...
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakim cudem styczeń już (prawie) się skończył? Jedyne co mam "dla siebie" w tym miesiącu, to to, że mi aparat z zębów zdjęli (po dwóch latach, hihi), ale to się raczej nie liczy :)))
    U Ciebie widać, że się działo - półka w pracowni wygląda super, ale i tak najlepsza jest fryzurka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dużo dla siebie zrobiłaś i tak powinno być. Ja niestety mogę Ci tylko zazdrościć, bo ten miesiąc dla mnie był wyjątkowo ciężki, pracowity i o myśleniu o sobie nie było mowy. Może luty będzie łaskawszy:) Pozdrawiam gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Półka rewelacja! Suszarka też! Coś o tym wiem i w pełni rozumiem Twoje zadowolenie ;-) Kurcze, może ja zrobię sobie egoistyczny luty...tak chodzi za mną "urlop"...Trzymaj się ciepło, wygrzej się i nie dawaj chorobie!

    OdpowiedzUsuń
  7. I tak trzymaj!:) Świetna fryzurka, półka wygląda super, a taka suszarka naprawdę ułatwia życie:) Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  8. SUPER!!!
    Ja też ostatnio zrobiłam coś dla siebie, byłam u fryzjera, kupiłam sobie sukienkę i zestaw do robienia hybryd :) A co tam mi się też coś należy :)

    OdpowiedzUsuń

DZIEKUJĘ ZA ODWIEDZINY
Zapraszam ponownie