MENU

13 września 2017

Nr 75/09/2017: Intymnie o życiu, miłości, wspieraniu

Dziś będzie dłuuuugi wpis.
Mało zdjęć, a wiele tekstu.


Wkurzam się, gdy czytam, jak to wspaniale, fantastycznie ONA radzi sobie z firmą, z fanpage, z blogiem. Ilu to ma klientów i jak to prężnie działa.  
ONA - przed 30-stką daje sobie radę i na dodatek radzi innym. Na wszystkim się zna, wszystko ogarnia, pięknie wygląda. I jeszcze podróżuje.

JA - po 50-tce: 
- walczę o klienta i nie bardzo wiem jak;
- przestałam się przejmować  wyglądem, bo na rowerze i tak nie widać;
- nie znam się na tych trikach na fanpage, ustawieniach treści, kontrolowanych wpisach;
- nie byłam od czterech lat nigdzie poza wypadem do rodziców;
- nie kupuję sobie ciuchów, kosmetyków, bo - zbieram na małe M1, na stare lata, gdzieś na jakimś zadupiu, bo tylko tam będzie mnie stać;
- wkurzam się sama na siebie, na NIĄ, że o porażkach nie pisze;

Zaciskam pośladki biorę się znów do pracy!!!!

Jednak źle zaczęłam ten wpis. Nie o zazdrości i zawiści ma być, bo taka nie jestem, ale o tym jak podbudować siebie, jak wspierać koleżankę, jak w tym wszystkim nie zwariować.
Dlaczego chcę o tym pisać? 

Mam swoje lata, niejedno przeszłam, niejednego doświadczyłam, ale wciąż wydaje się mi, że moje problemy, przy problemach innych, to pikuś.
Czasem są gorsze dni. Czasem siadam i płaczę tak po babsku. I nie chodzi już o firmę, ale o te zwyczajne życie. 
Jeszcze jakiś czas temu okropnie dokuczała mi samotność. Dziś już nie, a to dlatego, że samotność tkwi w naszej głowie. Poukładałam sobie, wybrałam taką ścieżkę. Co nie znaczy, że człek nie potrzebuje drugiej osoby. POTRZEBUJE! Tylko nic na siłę, bo jak mówi przysłowie: "W tym cały ambaras, aby dwoje chciało na raz". A z tym gorzej hehe
Pewnie to, że pracuję zawodowo, założyłam własną firmę, to rodzaj ucieczki od samotności.  Człowiek zajmuje głowę i ręce i nie myśli o tym. Terapia prawda?
Wiele z was tak ma: blog, pasja, ogród, to ucieczka przed rzeczywistością. Tak łatwo możemy się zaszyć, zakamuflować, udawać szczęście.  Uśmiechamy się, chociaż  w środku, w sercu mamy istne tornado.
Preferuję styl sportowy, z racji codziennej jazdy na rowerze, co nie znaczy, że w kapciach po ulicy chodzę. Uwielbiam szpilki, sukienki, spódnice, dekolty - póki jeszcze mogę. A okazją jest nawet spotkanie z kumpelą przy kawie w ulubionej kawiarni.
I te spotkania, rozmowy uświadamiają mi, że dziękuję Bogu, za to ile mam lat. Nie chciałabym, teraz mieć 20-stu i zaczynać swoją przygodę z dorosłym życiem.
Czemu?
Takie sztuczne to wszystko. 
Ostatnio mijałam piękną parę. Szli obok siebie, zapatrzeni.... każde  w swój telefon. Nie mieli czasu dla siebie? Nie mieli tematu do rozmowy? Nie chcieli się wtulać w siebie? Całować/ Dotykać/Szeptać/Zerkać/Uśmiechać????
Przecież  życie krótkie, czas ucieka. Szkoda czasu na śmieci z sieci.

Czasem spotyka się dwoje ludzi. Czują motyle, iskrzenie, dogadują się fizycznie i psychicznie. Chcą być razem. Zafascynowanie, zauroczenie, zakochanie jednak mija. Zwykłe codzienne sprawy oddalają ich od siebie. Zaczynają się kłótnie, wkrada się chora zazdrość. Zaczyna się przerzucanie co, kto, komu, kiedy.

PO CO?????
Rozmowa, szczerość, zaufanie = podstawa dobrego związku. Bez tego nie ma co iść dalej, szkoda czasu. Każdy człowiek to indywidualność. Każdy z nas ma swoją przestrzeń życiową do której wstępu broni. Nie wszystko o sobie mówimy innym, bo po co. Nie w każdym momencie potrzebujemy być blisko. Czasem potrzebujemy samotności. Ale szczera rozmowa o uczuciach, o planach, o marzeniach - to podstawa związku. Nie kochasz już, nie czujesz już tej chemii - powiedź. Oszczędź bólu sobie i drugiej osobie.

Wspieranie bliskich to przede wszystkim słuchanie.
Ale też podejmowanie trudnych decyzji, które innym wydają się zbyt drastyczne.  Poklepywanie po plecach, dawanie ryby, a nie wędki, chronienie przed porażkami i błędami - to nie jest wsparcie, ani pomoc. To robienie krzywdy. Prowadzi do kalectwa życiowego. Twarda miłość, słuszna krytyka -  wiem, że boli. Ale wzmacnia, daje kopa do działania i w przyszłości prowadzi do sukcesu.


Więc cóż - dziękuję dziś JEJ - tej przed 30-stką, że motywuje, chociaż wkurza. 
Nie ma rzeczy niemożliwych, siła tkwi w nas. Ale czasem proszę - pokaż swą ludzką, słabą stronę. To też pomaga, szczególnie tym, co na początku drogi. Tym, co nie mają wsparcia i myślą, że są tacy "najgorsi",. NIE SĄ!
Potrzebują czasu, aby tego wszystkiego się nauczyć. Aby nauczyć się ŻYCIA.





11 komentarzy:

  1. Bardzo mądrze piszesz. Mogłabym się rozpisać w komentarzu na temat tego wszystkiego, ale ponieważ u mnie ostatnio też ciężki okres, to napiszę tylko, że dziękuję za ten tekst, jest bardzo prawdziwy.
    PS: Ja przed 30-stką też się nie znam na tych wszystkich trikach w mediach społecznościowych - nie każdy musi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, jakoś tak zawsze z tekstem trafiam w nasze nastroje. I wolałabym, abyśmy zawsze były szczęśliwe, radosne, uśmiechnięte, ale wtedy byłoby chyba za nudno. Każda pokonana przeszkoda przybliża nas do celu. A cele i marzenia, to życie. Przytulam Cię mocno i dziękuję, że wciąż jesteś blisko mnie, chociaż fizycznie tak daleko.

      Usuń
  2. Elu, lubie czytać co piszesz, sama tez nieraz jestem wylewna, kiedys jakiś ksiądz zapytał czy nie pisałabym mu kazań:))) Ty pewnie mogłabys niejednego ukierunkowac w zyciu, a dzisiejsi 30 latkowie, to nie to co 20 lat temu niestety chociaz jeszcze chyba nie jest z nimi najgorzej...obawiam sie co bedzie z naszymi wnukami gdy będa mieli po 20-30 lat?? Wczoraj przeczytałam fajny wywiad z M.Foremniak w "Pani"...kilka zdań zapamietałam.mi.in to,że to od nas zalezy ile weżmiemy z zycia, które mamy dane, w sumie nikt nir przezyzje naszego zycia za nas.....nie zabierze naszych trosk ani nie skorzysta z naszych osiągnięć.....e takie tam juz moje wywody:)))Pozdrówka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko, bardzo mi miło, że moje słowa mają jakiś sens.
      Oj prawda, "każdy jest kowalem własnego losu" i im starsza jestem, tym bardziej to rozumiem.
      Gorące pozdrowienia Ci ślę i dziękuję, że jesteś, że zaglądasz.

      Usuń
  3. Podziwiam cię Elunia, za pracowitość i wytrwałość. Kobitki to jednak mocarne są, a matki zwłaszcza.
    Mnie najlepiej robi, gdy skupiam się na swoich działaniach i nie porównuję do innych. Złe myśli odganiam natychmiast i w zamian ćwiczę uśmiech. Myślę, że jest dużo lepiej. Wiedz, że moje pozytywne myśli wysyłam do Ciebie i ściskam mocno:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Elu. Masz w sobie tyle ciepła, radości i jesteś tak prawdziwa, że nie wyobrażam sobie Ciebie innej. A te łzy są częścią Ciebie. Myśl pozytywnie bo na jedyne co w życiu masz wpływ to swoje myśli. I nawet jeśli to brzmi głupio i wydaje się dziwne to działa i pomaga w tych cięższych chwilach zwątpienia. Nasze myśli kreują nasze słowa i działania, a one mają już realny wpływ na naszą rzeczywistość. To cholernie trudne i niewielu wybiera tę drogę, bo to oznacza wzięcie odpowiedzialności za własne życie.
    Trudno się człowiekowi na półmetku tak nagle zmienić i skorygować drogę, ale wierzę, że masz otwarty umysł. Życzę Ci, aby Ona motywowała Cię do działania i pracy nad miłością do siebie i życia. Całują i ściskam. Jesteś wspaniała i zdolna, dobra i pracowita. I w to należy wierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Droga Elu, masz rację, że ludzie nie dbają o relacje, wolą zaszyć się we własnym świecie. jednak każde doświadczenie, nawet te słabe można przekuć w coś dobrego. Kiedy jest mi źle, to szukam komu mogę pomóc i od razu jest lepiej. Wierzę, że dobra energia wraca. Podzdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak Ty to wszystko potrafisz trafnie ubrać w słowa:) Ja, po 40, też nie mam pojęcia o fanpage, ustawieniach treści i innych trikach, często nie radzę sobie z samą sobą, a co dopiero z całą resztą:) Ale przecież nie musimy znać się na wszystkim i zawsze być piękne i uśmiechnięte:) Do czego byśmy wtedy dążyły, jakie byśmy miały marzenia i plany. Nuda:D
    Elu, podziwiam Cię za Twoją siłę i autentyczność:) Przesyłam Ci, Kochana, mnóstwo pozytywnej energii:) Buziaczki:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ludzie, nie tylko młodzi sa uzależnieni od komputera, od facebooka, wiem coś o tym. Ja na szczęście jestem wolna od tego, ale moi najbliżsi nie i bardzo mnie to boli. Elu, bądż sobą i się nie zmieniaj. Jesteś kobietą dzielna i piękną i tak trzymaj.
    Pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń

DZIEKUJĘ ZA ODWIEDZINY
Zapraszam ponownie