Od poniedziałku urlop.
Urlop inny niż każdy do tej pory. Nigdzie nie jadę, a zawsze jeździłam do mamy. Teraz jest czas dla mnie: rehabilitacja i wizyty u lekarzy, bo na emeryturze chce być zdrowa, a nie biegać po przychodniach.
Od jutra zaczynam kurs II stopnia z biblioterapii, więc znów dwa tygodnie wyjęte z życiorysu. Nie będzie czasu na tworzenie niczego.
Na szczęście dzisiaj dałam radę podejść do biblioteki i wypożyczyć nowe książki, bo mój blok książkowy jakoś tak od stycznia zarósł kurzem. Aż wstyd, ale nie miałam weny do czytania i to jest też okej, bo przecież nie zawsze musimy.
To tyle ogłoszeń parafialnych. Do zobaczenia kiedyś tam.
Pozdrawiam was serdecznie. Oczywiście nie omieszkam odwiedzać wasze blogi w ramach relaksu. ;))

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
"... a czasem się do mnie uśmiechniesz
Znikną smutki szaro – niebieskie
Stoisz w progu i słońce masz w oczach,
Więc dziękuję Ci za to, że jesteś."
- Czesław Miłosz
Zapraszam ponownie i pozdrawiam
Ela