Tak było w połowie czerwca.
I to była połowa haftu.
Potem się zaczął urlop.
Każdego dnia starałam się
postawić kilka krzyżyków.
postawić kilka krzyżyków.
Już dwie uśmiechnięte buźki.
I tak wygląda na koniec czerwca 2026 r.
Tylko dwa tygodnie,
a udało się podgonić haft.
A w lipcu na razie nic nie ruszyło.
Praca, pisanie książki.
Działka i przetwory.
następny wpis o nim.








Piękny haft widać postępy. A przetwory super rzecz będzie co zimą otwierać.
OdpowiedzUsuń25 DWC też czekają na publikację bo rozumiem że byłaś!! W sumie to mi trochę szkoda że mnie tam nie było, ale już nic nie kupuję, a w warsztatach nie uczestniczę, ale lubię sobie pooglądać i spotkać się z koleżankami. Jak będę się do Wrocławia znowu wybierać dam znać bo chętnie się z Tobą zobaczę. Moja córka mieszka na Oporowie, niedaleko cmentarza grabiszyńskiego.
Pozdrawiam.
Aniu na DWC nie byłam. Nie wchodziłam nawet do środka, bo tak jak ty w warsztatach nie uczestniczę, niczego nie kupuję, a wejście kosztuje. Staram się co roku być pod siedzibą dwc. W tym roku tez przyniosłam ciasto własnej roboty. Dziewczyny wychodzą do mnie. Witamy się. Widziałam się tylko z niektórymi dziewczynami. Byłam godzinkę i 20 minut. A potem do domu.
UsuńI to było już za dużo, jak zobaczyłam jakie tłumy tam wchodzą.
A wtedy kiedy widziałyśmy się, to przyjechała do mnie koleżanka i to dla niej byłam na DWC.
Elu, piękny haft powstaje, cudne te uśmiechnięte buzie. Pozdrawiam gorąco
OdpowiedzUsuńPogonilas z haftem, piesio cudowny się wyłania, u mnie też czas przetworów, głównie dzemy, syropy .Czekam teraz na konkrety, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń