Skróty do wpisów

23 lipca 2025

Dzienniki w starej walizce


Skąd ten pomysł na nazwę posta?
Dzienniki?
Recykling?
Stara walizka?

A to jest ciekawa historia. Opowiem Wam ją i może trochę ubarwię. Usiądźcie wygodnie, weźcie coś do picia i przenieście się w przeszłość.
ul. Krakowskie Przedmieście Warszawa lata 60 te (zdjęcia z www.polska.org)

Lata 60. Warszawa powstaje z gruzów. Powoli wyłania się Stare i Nowe Miasto. Niestety wciąż nie ma funduszy na odbudowę Zamku Królewskiego. Pierwsze prace rozpoczną się dopiero po 1970 roku.


ul. Krakowskie Przedmieście Warszawa lata 60 te (zdjęcia z www.polska.org)

Miasto zaczyna tętnić życiem. Wszędzie panuje hałas, szum, pośpiech. I nie ma się co dziwić, Warszawa to już milionowe miasto, do którego ściągają ludzie z całej Polski, aby znaleźć pracę, miłość. Są pełni wiary i nadziei, że będzie lepiej, że już jest po wszystkim. Że to co najgorsze, już nie wróci.

Wśród dwudziestolatków panuje moda na prostotę: spodnie rurki 3/4-te, luźny sweterki, bluzki, spódniczki mini. Chustki wiązane na głowie. Płaszcze prochowce, kamizelki i marynarki wśród mężczyzn.
Styl  PRL  (zdjęcia z www.polska.org)

W tym właśnie mieście, w tym czasie, moja mama osiemnastolatka, wybiera się w swoją pierwszą samodzielną podróż. Nad morze. 
Plaża w Międzyzdrojach z lat 60-tych (zdjęcia z www.polska.org)


Właśnie skończyła szkołę zawodową. Została krawcową. Zakupiła małą tekturową walizkę, do której spakowała kilka ciuszków. Dosłownie kilka: strój kąpielowy, spodnie, sweter, bielizna. I wyruszyła ze znajomymi nad polskie morze.

zdjęcie prywatne

zdjęcie prywatne

I to było jedyne spotkanie z morzem w jej całym życiu. Nigdy więcej już tam się nie wybrała.
Plaża w Świnoujściu z lat 60-tych (zdjęcia z www.polska.org)

Kilka lat później zacumowała w małym miasteczku na zachodzie Polski, tuż przy granicy z Niemcami. Zakochała się i założyła rodzinę wraz z moim Tatą.
zdjęcie prywatne

A ta walizka, z pierwszej wyprawy nad morze, przyjechała z nią właśnie te strony. Od kiedy pamiętam stała w pokoju przy strychu. Mama trzymała tam swoje różne rzeczy, przede wszystkim wykroje, jakieś szablony do haftów.

A ja, za każdym razem kiedy przyjeżdżałam do rodziców zerkałam na tę walizkę i myślałam: 
    - Ach, żeby ona była moja.

Pewnego dnia moja mama już nie mogła się patrzeć na te moje westchnienia i spojrzenia, i powiedziała:
    - Jak ci się tak bardzo podoba, to ją weź!

Nawet nie wiecie jaka byłam szczęśliwa. Wracałam z siostrzenicą i z siostrzeńcem pociągiem do Wrocławia, a w ręku dzierżyłam walizkę. Walizkę z lat 60.

Widziałam te spojrzenia:
    - Patrzcie, ale ma fajną walizkę. Och, one teraz są takie  modne. Szczęściara.

A ja? Ja miałam walizkę z historią. Z piękną historią.

zdjęcie prywatne

Teraz walizka jest u mnie i też w niej trzymam skarby. Trzymam tutaj wykroje i szablony, które w walizce dała mi moja mama. Tutaj pakuję różne stare papiery, dodatki. I z tych właśnie papierów, ze starych gazet, ze starych książek, czasopism tworzę śmieciowe notesy, czyli junk journal.

zdjęcie prywatne

Zapraszam Was do mojego świata recyklingu. Wiele z tych journali już pewnie widzieliście, na moim kanale na YT. 

Nie ma już tego social media. Usunęłam go dla własnego zdrowia psychicznego. I wcale nie żałuję.

Nie jestem pewna, czy na blogu pokazałam wszystkie stworzone dziennik śmieciowe. Więc będę uzupełniać.

I będą to rzeczy
 stworzone ze skarbów ukrytych w Starej Walizce. Dodatkowo tutaj będą też wszystkie wpisy do art journal, bo to też journaling.

zdjęcie prywatne

Czy Wy macie swoje skarby? 
Gdzie je ukrywacie?
Bawicie się tworzeniem rzeczy "ze śmieci"?
Chętnie do Was wpadnę i zobaczę.

Stwórzmy nasze miejsce, pełne pomysłów, pasji i recyklingu, bo nasza planeta woła o pomoc. Zacznijmy już dziś od siebie.




PS. 
Jejku, jejku ! Co to się dzieje! Jestem w szoku.
Wejść na bloga jest coraz więcej, to znaczy, że blogowa sfera ma się bardzo dobrze, co cieszy mnie ogromnie.

 

Dziękuję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ja dalej na L4



8 komentarzy:

  1. Jaka piękna historia! Taka klimatyczna.
    Chyba każdy ma swoją "starą walizkę" - u mnie to stareńkie albumy ze zdjęciami, listy, zeszyty z przepisami kulinarnymi. Walizy tak pięknej nie mam, ale mam ładne pudełka do przechowywania, często wykonane własnoręcznie ozdobione:) Zaraz pobuszuję głębiej, bo ciekawa jestem Twoich artjournali :)
    Serdecznie pozdrawiam.
    PS. Walizka piękna. Uwielbiam przedmioty z duszą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Izunia. Już szybki komentarz u Ciebie dodałam, taki zwiastun he he.
      Nie wiem, czy art journale są tu wszystkie. Były na kanale. ale nadrobię. Będzie mi miło..
      u Ciebie czekają mnie długie wieczory, ale za to jakie....

      Usuń
  2. Pięknie się czytało, te czasy nie wrócą.Tez mialam brązową walizkę dosyć dużą, na strychu stała a w niej było moje wiano które mama kazała zbierać, ręcznik, ścierki itp.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urszulko, nie wiemy. Życie płata figle. Cieszmy się z tego, co jest, oby nie było gorzej. Och wiano... no tak, tak było.
      dziękuję za komentarz....pozdrawiam

      Usuń
  3. Piękne wspomnienia. Każdy kiedyś miał w swoim zasięgu tak a walizkę, tylko często lądowały na śmietniku. Dziś żal, ale czasu się nie wróci. Ja mam w domu drewnianą walizeczkę ze skórzanym zapięciem i nie dam jej nikomu wyrzucić. Jest to walizka pełna wspomnień mojej teściowej.
    Piękny i bardzo nostalgiczny wpis, chętnie go przeczytałam.
    Pozdrawiam Alina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alinko, dziękuję, bardzo miło czytać takie słowa. Och chowaj ją, troszcz się o nią, tym bardziej, że od Teściowej, a to różnie mówią. Ja też miałam dobrą teściową. Mam kilka pamiątek po niej, takich tylko dla mnie. I wspomnienia.

      Usuń
  4. Stare czasy, ale miło powspominać. Kiedyś miałam taką walizkę i jechałam z nią na pierwsze kolonie, niestety nie mam jej już a co za tym idzie nie przechowuję w nic, ale gdybym ją miała to jak nic lądowałyby w niej wszystkie moje gazetki rękodzielnicze, a mam ich dość sporo. Nie dziwię Ci się że przechowujesz w niej same skarby !!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna rodzinna historia Elu. Też miałam małą walizkę, z którą jechałam na swoje pierwsze kolonie -podobnie jak Ania. Nie lubiłam ani walizki, ani kolonii... A pamiątki przechowuję w pudełku i staram się, aby nie było ich zbyt wiele. To wynika z mojego życiowego minimalizmu;) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

"... a czasem się do mnie uśmiechniesz
Znikną smutki szaro – niebieskie
Stoisz w progu i słońce masz w oczach,
Więc dziękuję Ci za to, że jesteś."
- Czesław Miłosz

Zapraszam ponownie i pozdrawiam
Ela