Jak zaczęła się moja przygoda z art journalem?
Szybko.
Spontanicznie.
Z wielkim strachem.
Oczywiście, że oglądałam mnóstwo wpisów, filmów dotyczących tworzenia w tej technice.
I za każdym razem twierdziłam, że to nie moja bajka.
Zastanawiałam się, jak Ci ludzie to tworzą,
że to jest takie piękne, kolorowe, błyskotliwe....
że to jest takie piękne, kolorowe, błyskotliwe....
Aż pewnego wieczoru, nie myśląc o niczym,
dałam się ponieść.
dałam się ponieść.
Nie bój się podejmować nowych wyzwań.
Przecież lubię wyzwania.
W ruch poszły papiery scrapowe,
stary atlas, farby, maski i pasty.
I tak oto powstała pierwsza strona art journala.
Tworzę go na starym kalendarzu z 2020 roku.
Na okładce kalendarza jest kolorowa grafika.
To część muralu, który znajduje się w Australii.
Autorem jest Mimby Jones Robinson.
Zdjęcie muralu wykonała projektantka grafik,
będąc na wakacjach.
Potem to zdjęcie trafiło na okładkę kalendarza.
Potem to zdjęcie trafiło na okładkę kalendarza.
Zauważyłam, że na blogu brakuje kilku wpisów z art journala.
Uzupełnię je, bo nie może być luki na blogu.
Jednak nie będzie to chronologiczne wpisywanie,
bo wpisy powinny być z 2-3 lata temu.
No cóż...
Mam nadzieję, że zanudzę was wpisami na bloga,
ale znów czuję radość blogowania. ech i ach
ale znów czuję radość blogowania. ech i ach




Ta forma rękodzieła jest mi zupełnie obca. Nie pisałam i nie rysowałam nigdy na marginesach zeszytów , nie widzę potrzeby tworzenia AJ ale... co kto lubi. O dziwo sporo osób je tworzy, podziwiam je Wszystkie , jak masz potrzebę to jestem jak najbardziej ZA.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Aniu, nie ma się co dziwić. Już od starożytności wiadomo, że każdy rodzaj sztuki oddziałuje na człowieka pozytywne. Jako terapeuta doskonale wiem, że malowanie, klejenie, rysowanie jest rodzajem terapii. Pomaga w depresji, w stanach lękowych. Redukuje stres. Poprawia nastrój. Rozwija kreatywność, spostrzegawczość, motorykę małą. Jak widać same zalety. Dlatego też AJ coraz bardziej jest doceniane, bo nie chodzi tu o efekt końcowy, ale o sam proces tworzenia.
UsuńNie ma nic złego w poznawaniu nowych technik, ale każda przypadnie nam do serca.
Podziwiam za te malowanki, skrobanki, składanki, to nie moja dziedzina ale Ty rób swoje, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńUrszulko, "te malowanki, skrobanki, składanki," mają terapeutyczne działanie.
UsuńI dobrze Elu, że odczuwasz radość tworzenia, dlatego twórz dalej i ciesz się nie tylko samym procesem tworzenia, ale i efektem końcowym. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńNa szczęście jestem z tych, co zawsze widzą wodę w szklance. oby jak najdłużej.
Usuń