
I trafiła też do mnie zabawa i nagroda:
Creative Blog Tour.
Nominację otrzymałam od mojej ziomalki z Wrocławia - Beatki z bloga: Mój świat krzyżyków.
Betka pięknie haftuje, a jej Japoneczki zauroczyły już niejedną duszyczkę.
Tak się składa, że umawiamy się z Beatą na kawę od dawna i nic.... czas to zmienić. Nominacja do nagrody zobowiązuje mnie do czegoś.
Nie gonię Was kochani.
Święta jak zawsze w grudniu.
Nic się nie zmieniło.
Ja też nie cierpię, gdy w listopadzie słyszę wszędzie kolędy.
Koszmar jakiś.
Dlatego ja tak cicho i wcześniej o świętach napomknę tylko.
I to pod innym względem, bo chcę, marzy mi się, abyście mieli na to czas i uwzględnili w swoich grafikach.
Jakoś nie mam weny do komputera. Napatrzę się w pracy i w domu mnie od niego odrzuca.
Muszę obrobić wiele fotek, a sformatowaliśmy dysk, więc muszę wgrać programy. Ech...
Dziś kilka ujęć tzw. "dupereli" z domku.
Takie sobie maleństwa, które cieszą oko i nadają klimacik.
Trzy razy podchodziłam do gazetki w kiosku. Trzy dni pod rząd, aż w końcu kupiłam.
Nie miałam pojęcia, że CORICAMO znów wyśle mi za darmo kolejny numer, za który pięknie dziękuję. Oddam go koleżance, pani M. P., która na tę wieść ucieszyła się.
Dlaczego nie mogłam oprzeć się temu numerowi "Twórczych Inspiracji" nr 6/6 z 11/2014 r.?
Hi hi ośmielam się powiedzieć, że Wasze dopominanie się zdjęć do wpisu, wywołało u mnie hmm motyle w brzuchu. Milutkie to. Dziękuję.
Musicie uwierzyć mi na słowo, bo na zdjęciach nie udało się uchwycić koloru.
Stare zasłonki były w dwóch odcieniach zieleni.
Brzydkie i nijakie.
Moja Madzia (chrześnica) i studentka Wrocławskiej Politechniki zmieniła mieszkanko.
I dobrze, bo tam miała ciemny pokój bez okna.
ha ha śmieje się, że szalejemy i zmieniamy mieszkanka jak rękawiczki. ja już na czwartym, Magda na trzecim.
Dziś u Madzi małe szaleństwo - poszalejemy z nowymi dodatkami. Tapczan już jej przeniosłam na inne miejsce. Teraz zmiana dekoracji okna, a w planach jeszcze pufy do siedzenia.
Wszystko uszyte łapkami cioteczki.
Już tuptam nóżkami i nie mogę się doczekać montażu.
Uffff tym razem udało się.
Nie poplątałam adresów, kopert i paczek.
Ola zadowolona.
Oto kolejna poduszka z Volkswagenem Transporterem w wersji II hippie.