Od dawna marzyłam o tablicy korkowej,
bo żółte karteczki latają po domku
i potem szukaj wiatru w polu.
bo żółte karteczki latają po domku
i potem szukaj wiatru w polu.
Pamięć mam „SUPER DOSKONAŁĄ”, tylko jakąś szczególnie
krótką.
Tak więc marzenia marzeniami, ale ja muszę je spełniać,
bo po co byłyby marzenia?
bo po co byłyby marzenia?
Pomyślałam: styropian?
Hmmm… Nie!
Tablica korkowa? Też nie to…
Po co tracić kasę.
Mam! !!!
Okrzyk, jaki wydałam, gdy zobaczyłam tkaninę.
Kolorystycznie akurat w klimacie moich dodatków
do pokoju.
do pokoju.
Kilka chwil i już można wbijać szpileczki, pozostawić
nieużywana igłę z nitką, przypiąć żółtą kartkę.
Ba, nawet dopiero co wydziergane hafty.
Ok. O nich potem…
Moja kwiecista, brązowo-pomarańczowa tablica NIE-korkowa
wisi.
Aby nie wbijać kolejnych gwoździ i nie niszczyć ścian, tablica
zawisła na dwóch przyklejanych wieszaczkach.

